Warning: Call-time pass-by-reference has been deprecated in /var/www/vhosts/moonandhills.wizjanet.pl/moonandhills.com/inc/functions.inc.php on line 1320

Warning: Call-time pass-by-reference has been deprecated in /var/www/vhosts/moonandhills.wizjanet.pl/moonandhills.com/inc/functions.inc.php on line 1354

Warning: Call-time pass-by-reference has been deprecated in /var/www/vhosts/moonandhills.wizjanet.pl/moonandhills.com/inc/functions.inc.php on line 1354

Warning: Call-time pass-by-reference has been deprecated in /var/www/vhosts/moonandhills.wizjanet.pl/moonandhills.com/inc/functions.inc.php on line 1354
Ćwiczenia, stroje, joga: Moon & Hills - inspirujące przemyślenia
PL US

Moon & Hills W EUROPIE

"Boskie Światło w mych ramionach"

Droga Duchowa Rodzino :),


spieszę do Was z najcudowniejszą Nowiną, otóż dokładnie 3 tygodnie temu 15tego stycznia powiłam dzieciątko najsłodsze - Samuela :) i jestem najszczęśliwszą kobietą na świecie :)))))). Miłość, którą czuje do tego małego człowieczka jest większa, niż cały Wszechświat, bezgraniczna, bezwarunkowa, najczystsza, niezwykle głęboka, autentyczna i pełna..... patrzę na niego i łzy szczęścia spływają mi po policzkach.... nie przypuszczałam, że mogę kiedyś tak bardzo kochać...

Mój mistyczny poród rozpoczął się w sobotę 14tego wieczorem, przeradzając się stopniowo w 24o godzinną torturę, która dosłownie i w przenośni rzuciła całą mą istotę na kolana...umierało moje ciało, umierało moje ego... za oknem szalała niesamowita śnieżna burza...o 21.45 przy potężnym krzyku życia dobywającym się z mojej i jego piersi i zlewającym się w jedną boską pieśń, mój Anioł pojawił się na naszej fascynującej planecie ...doskonały, przepiękny, zbudowany raczej ze światła, aniżeli z ciała, będący ucieleśnieniem Boga i Miłości, mój prawdziwy kwiat lotosu, na który czekałam całe życie..... ciało z mego ciała.... niepojęty cud narodzin.... bezmiar Miłości ogarnął całe me jestestwo...

Do drugiej nad ranem siedzieliśmy razem w wodzie, w ogromnej wannie mojej nowej łazienki, przy świecach i delikatnej duchowej muzyce, oczarowani, zaczarowani, w najwyższym duchowym uniesieniu, zapatrzeniu i zachwycie.... trzymając się czule w ramionach, nie mogąc oderwać od siebie oczu, słuchając bicia naszych serc... opowiadając sobie o świecie - ja jemu o ziemskim, on mi o niebiańskim...
Wszechświat doznał ekspansji i stworzył miejsce dla nowej istoty, która będzie z radością podnosić jego wibracje swym pięknym szlachetnym życiem.
Gdy wyszliśmy z wody i spojrzeliśmy przez okno, naszym oczom ukazał się idylliczny biały niewinny krajobraz, pokryty skrzącym się puszystym śniegiem, pełen ciszy i spokoju... przyroda współgrała z magią mego porodu..... czysty świat przywitał z rewerencją czystą duszę....

Misterium mego porodu dokonało się w okolicznościach o jakich marzyłam, w intymnej duchowej atmosferze mej świątyni na sarnim wzgórzu bez jakiejkolwiek medycznej asysty lekarza czy położnej, a jedynie w towarzystwie istot zaangażowanych uczuciowo, czyli mego partnera Ralfa i mego piesiunia Lotoska - w kręgach alternatywnych zwie się taki poród, porodem bez asysty i bez przemocy.
Taki poród nie koncentruje się głównie na fizycznym/medycznym aspekcie porodu ale przede wszystkim na jego aspekcie duchowym i uczuciowym, jest to bowiem święte wydarzenie, co jest niestety całkowicie pomijane w porodach szpitalnych.
To, co przeciętny mieszkaniec naszej planety uważa za normalną szpitalną procedurę porodową jest dla nowej, bezbronnej, niezwykle delikatnej istoty, ogromnym szokiem i bólem, który niesie ona potem przez całe życie...